Nieuleczalni

5Dla większości ludzi kalectwo i nieuleczalne choroby to temat tabu. Nie chcą o tym słyszeć, nie chcą o tym mówić, ponieważ boją się że i ich może to dotknąć. Wolą myśleć iż świat składa się z ludzi pięknych i bogatych, którzy nie mają żadnych większych zmartwień i którzy cieszą się nienagannym zdrowiem duszy i ciała. A jednak nie tak wygląda świat, nie z takich ludzi składa się obraz rzeczywistości. Wokół nas jest sporo ludzi potrzebujących czyjejś pomocy, czy to pomocy zejścia ze schodów, czy ustąpienia miejsca w autobusie, czy też przeprowadzenie niewidomego przez ulicę. Nie stójmy więc i nie patrzmy się z boku na nich. Zresztą oni już przyzwyczaili się do ciągłych spojrzeń, do szeptów i wytykania palcami. Żyją ze swoją chorobą, żyją ze swoim kalectwem i często są nawet o wiele bardziej szczęśliwsi od nas, mimo, że my cieszymy się dobrym zdrowiem. Powinniśmy zatem brać przykład z tych ludzi, cieszyć się każdym dniem, cieszyć się przede wszystkim swoim zdrowiem i doceniać go, ponieważ nigdy nie wiadomo co jest komu pisane. Możemy do końca życia być zdrowymi ludźmi, albo już przez resztę życia borykać się ze swoją chorobą. Często zdarza się tak, iż ludzie, którzy nagle dotknięci są jakąś poważną, nieuleczalną chorobą nie potrafią już się z tym pogodzić. Robią wszystko by tylko odzyskać swoje utracone zdrowie. Często jeżdżą po różnych szpitalach i przeróżnych klinikach i tam oczekują pomocy. A gdy to nie pomaga zbierają całe swoje oszczędności i wyjeżdżają za granicę, ponieważ wydaje się im, iż tam mogą w cudowny sposób powrócić do zdrowia. Opierają się oni nie tylko na medycynie konwencjonalnej, ale również tej niekonwencjonalnej, jeżdżą zatem po znachorach, uzdrowicielach, zielarzach, aby pomogli im wyjść z choroby. A gdy już nic nie pomaga często jedyną ucieczką od choroby jest modlitwa. Proszą więc Boga o jakiś cud uzdrowienia i błagają o wyleczenie. Jeżdżą nawet do miejsc świętych, tam gdzie mówi się iż wiele osób zostało uzdrowionych. Liczą na cud, liczą na cudowne uzdrowienie czy to swojego ciała czy też swojego ducha. Ale najważniejszą siłą do uzdrowienia jest nasza wiara. Jeśli bardzo chcemy wyzdrowieć jeśli bardzo w to wierzymy, jeśli jesteśmy zdeterminowani by walczyć o siebie, wówczas może stać się taki cud. Ile jest takich przypadków, że lekarz już nie daje żadnej nadziei na przeżycie czy wyzdrowienie, a ty nagle okazuje się że bardzo się mylił. Nieraz cała komisja lekarska orzeka jakże okrutny i niesprawiedliwy dla nas wyrok utraty już na zawsze zdrowia i braku do jego powrotu. A tu okazuje się iż bardzo się mylili i to do takiego stopnia, iż nie są w stanie racjonalnie wytłumaczyć co tak naprawdę się stało że pacjent wyzdrowiał. Cud, czy wybryk natury? Jedni przypisują wyzdrowienia Bogu, modlitwie, a inni mocnym organizmem, który sam potrafił się obronić przed okropną chorobą. Tak więc spójrzmy życzliwie na otaczający nas świat, na ludzi, którym poskąpiono zdrowia. Pomóżmy im uwierzyć że jeszcze wyzdrowieją, a jeśli nie ma co do tego złudzeń, wówczas pomóżmy im godnie egzystować w naszym społeczeństwie.