Wpisy z Październik 2009

Nieuleczalni

5Dla większości ludzi kalectwo i nieuleczalne choroby to temat tabu. Nie chcą o tym słyszeć, nie chcą o tym mówić, ponieważ boją się że i ich może to dotknąć. Wolą myśleć iż świat składa się z ludzi pięknych i bogatych, którzy nie mają żadnych większych zmartwień i którzy cieszą się nienagannym zdrowiem duszy i ciała. A jednak nie tak wygląda świat, nie z takich ludzi składa się obraz rzeczywistości. Wokół nas jest sporo ludzi potrzebujących czyjejś pomocy, czy to pomocy zejścia ze schodów, czy ustąpienia miejsca w autobusie, czy też przeprowadzenie niewidomego przez ulicę. Nie stójmy więc i nie patrzmy się z boku na nich. Zresztą oni już przyzwyczaili się do ciągłych spojrzeń, do szeptów i wytykania palcami. Żyją ze swoją chorobą, żyją ze swoim kalectwem i często są nawet o wiele bardziej szczęśliwsi od nas, mimo, że my cieszymy się dobrym zdrowiem. Powinniśmy zatem brać przykład z tych ludzi, cieszyć się każdym dniem, cieszyć się przede wszystkim swoim zdrowiem i doceniać go, ponieważ nigdy nie wiadomo co jest komu pisane. Możemy do końca życia być zdrowymi ludźmi, albo już przez resztę życia borykać się ze swoją chorobą. Często zdarza się tak, iż ludzie, którzy nagle dotknięci są jakąś poważną, nieuleczalną chorobą nie potrafią już się z tym pogodzić. Robią wszystko by tylko odzyskać swoje utracone zdrowie. Często jeżdżą po różnych szpitalach i przeróżnych klinikach i tam oczekują pomocy. A gdy to nie pomaga zbierają całe swoje oszczędności i wyjeżdżają za granicę, ponieważ wydaje się im, iż tam mogą w cudowny sposób powrócić do zdrowia. Opierają się oni nie tylko na medycynie konwencjonalnej, ale również tej niekonwencjonalnej, jeżdżą zatem po znachorach, uzdrowicielach, zielarzach, aby pomogli im wyjść z choroby. A gdy już nic nie pomaga często jedyną ucieczką od choroby jest modlitwa. Proszą więc Boga o jakiś cud uzdrowienia i błagają o wyleczenie. Jeżdżą nawet do miejsc świętych, tam gdzie mówi się iż wiele osób zostało uzdrowionych. Liczą na cud, liczą na cudowne uzdrowienie czy to swojego ciała czy też swojego ducha. Ale najważniejszą siłą do uzdrowienia jest nasza wiara. Jeśli bardzo chcemy wyzdrowieć jeśli bardzo w to wierzymy, jeśli jesteśmy zdeterminowani by walczyć o siebie, wówczas może stać się taki cud. Ile jest takich przypadków, że lekarz już nie daje żadnej nadziei na przeżycie czy wyzdrowienie, a ty nagle okazuje się że bardzo się mylił. Nieraz cała komisja lekarska orzeka jakże okrutny i niesprawiedliwy dla nas wyrok utraty już na zawsze zdrowia i braku do jego powrotu. A tu okazuje się iż bardzo się mylili i to do takiego stopnia, iż nie są w stanie racjonalnie wytłumaczyć co tak naprawdę się stało że pacjent wyzdrowiał. Cud, czy wybryk natury? Jedni przypisują wyzdrowienia Bogu, modlitwie, a inni mocnym organizmem, który sam potrafił się obronić przed okropną chorobą. Tak więc spójrzmy życzliwie na otaczający nas świat, na ludzi, którym poskąpiono zdrowia. Pomóżmy im uwierzyć że jeszcze wyzdrowieją, a jeśli nie ma co do tego złudzeń, wówczas pomóżmy im godnie egzystować w naszym społeczeństwie.

Czym jest zdrowie

11Czasami banalne wyrazy okazują się być trudnymi do zdefiniowania. A najtrudniejsze z nich to właśnie te najprostsze i wydawało by się najoczywistsze słowa. Tak więc czym jest zdrowie? Jak to zdefiniować, co ono tak zaprawdę oznacza? Według Światowej Organizacji Zdrowia jest to stan świetnego samopoczucia, doskonałego przystosowania społecznego i dobrego stanu duchowego. Jest to zatem przeciwieństwo choroby, przeciwieństwo depresji, przeciwieństwo wszelkiego zniedołężnienia. Zdrowie ma się jedno i trzeba solidnie o niego dbać. Jeśli się tego nie robi systematycznie wówczas z czasem mogą pojawić się oznaki chorobowe. Zdrowiem fizycznym nazywa się prawidłowe i doskonałe funkcjonowanie wszelkich wewnętrznych narządów. Jeśli wszystkie one działają prawidłowo wówczas mówimy że jesteśmy zdrowi. Z kolei zdrowie to nie tylko ciało, ale także dusza, ludzka psychika. Jeśli człowiek jest zdrowy emocjonalnie, to radzi sobie doskonale ze wszelkimi emocjami, które mu towarzyszą w życiu. Potrafi wyrażać uczucia w sposób prawidłowy, umiejętnie je rozpoznaje i sygnalizuje. To że ktoś jest zdrowy emocjonalnie znaczy że umiejętnie radzi sobie ze stresem, lękiem i agresją, nie wyładowuje tej agresji na innych tylko potrafi ją zahamować, stłumić. Taki człowiek potrafi również doskonale radzić sobie z depresją, umiejętnie ją kontroluje i oddala od siebie. Z kolei jeśli ktoś jest zdrowy umysłowo, wówczas mówi się, że jest on zdolny do logicznego myślenia, analizuje wszelkie problemy w sposób jasny i zdrowy oraz ma jasne i normalne myślenie. Taki człowiek jest daleki od przeróżnych urojeń i paranoi. Ale zdrowie może być również zdrowiem społecznym. Wówczas mówi się, że człowiek który jest zdrowy społecznie potrafi doskonale nawiązywać kontakty z innymi, jest miły i przyjacielski. Ponadto umie podtrzymywać te kontakty i relacje z bliskimi. Zdrowie może być również jak już zostało wcześniej wspomniane, zdrowiem duchowym. Ale czym ono właściwie jest, co ono zupełnie oznacza? Dla jednych znaczy to, że ktoś jest zdrowy duchowo, czyli wierzy w religijne przekazy, wyznaje tamtejsze zasady, praktykuje te wierzenia i przekazuje je innym. Z kolei dla niektórych jest to powszechna prawda, według swojej wiary żyją i egzystują, tak jak ona im nakazuje. Są zdrowi duchowo wówczas, gdy zachowują wewnętrzną duchową równowagę i wewnętrzny spokój. Z kolei w medycynie niekonwencjonalnej zdrowiem zarówno fizycznym jak również duchowym określa się ogólne dobre samopoczucie. Jeśli ktoś czuje się dobrze na ciele i umyśle, wówczas może z całą pewnością stwierdzić iż jest zdrowy. Takie przekonanie mają homeopaci, ale czy tak naprawdę jest? Czasami choroba może przyjść na nas po cichutku, ukradkiem. Czujemy się dobrze, ale w nas choroba może już uderzać. Dlatego tak ważne i niezbędne są kontrolne badania lekarskie. Mogą one potwierdzić całkowicie nasze zdrowie, albo już we wczesnym stadium zlikwidować przyczyny choroby, tak abyśmy już wyzdrowieli. Tak więc zdrowie to wewnętrzny spokój, harmonia między zdrowym duchem i ciałem.

Służba zdrowia a pacjent

4Polacy narzekają z reguły, z przekory, z przyzwyczajenia i z niemocy wobec obecnego stanu rzeczy. Dlatego też często w mediach można słyszeć głosy takiego narzekania na polską służbę zdrowia, która według niektórych osób jest do niczego, nie dba ona o pacjenta i jego zdrowie. Z kolei lekarze również narzekają, a to że mało zarabiają, a to że mają dużo godzin pracy, a to że nie mają odpowiedniego sprzętu medycznego i tak dalej i tak dalej. Jak nie spojrzeć to zarówno jedni jak i drudzy mają racje. Ale gdzie tu najważniejsza wartość służby zdrowia jaką jest i na pewno zawsze powinno być tym motywem nasze zdrowie. Wszelkie przepisy, wszelkie ustawy medyczne powinny dbać o pacjenta, o jego zdrowie i powinny być tak opracowywane, aby miały na uwadze zwłaszcza tych najbardziej chorych tych najbardziej potrzebujących i tych, których nie stać na leczenie prywatne. Pogłębiła się w ostatnich latach przepaść pomiędzy bogatymi, a tymi biednymi i to nie tylko powstała takowa przepaść społeczna, ale zaistniała ona również w medycynie, w polskiej służbie zdrowia. Ten pacjent, który ma pieniądze, ma od razu i miejsce w kolejce i wolną salę, a nawet wolny termin na operację, czy jakiś zabieg. Natomiast jeśli nie jesteś zamożny, taki oto pacjent skazany jest na długie czekanie w kolejkach, tracenie czasu, a przy tym przecież traci swoje zdrowie, ponieważ z miesiąca na miesiąc jego stan zdrowia może się gwałtownie pogorszyć. Bywa i tak, że jeśli od razu udzielona by była fachowa pomoc, pomijając długie wyczekiwania w kolejkach i długie czekanie na operacje, wówczas pacjent miałby większe szanse na wyzdrowienie, a czasami nawet i na przeżycie. Smutne to jest, smutna jest rzeczywistość. Ale my jako pacjenci nic nie możemy raczej zrobić. Co nam więc pozostaje? Nic, tylko narzekać. Chociaż tyle nam się ulży i zrzucimy balast ze swoich serc. Jednak gdy nic wielkiego nam nie dolega i cieszymy się ogólnym zdrowiem, a do lekarza przychodzimy tylko z przeziębieniem, kaszlem i kichaniem, wówczas możemy być szczęśliwi i spokojnie egzystować na tym świecie. Może i w tedy nie będziemy mieć okazji do narzekania? Bo jakże tu narzekać skoro lekarz jest miły, pielęgniarki uprzejme i życzliwe? Lekarz powinien dbać przede wszystkim o zdrowie pacjentów, aby cieszyli się oni jak najdłużej dobrym samopoczuciem i doskonałym zdrowiem. Nie powinien zatem patrzeć na swoje wygody, na swoje zarobki i czas pracy. Powinien zawsze i wszędzie udzielać fachowych porad medycznych i służyć zdrowiu. Składał przecież tak poważną i przejmującą przysięgę Hipokratesa, że wszystko co będzie czynił, będzie czynił na korzyść pacjenta, na korzyść jego zdrowia. Życie i dobre zdrowie pacjentów są przecież w rękach lekarzy. To oni decydują jakie podawać lekarstwa, jakie wykonać zabiegi i kiedy skierować na operację. Tu nie ma czasu na błędy w sztuce lekarskiej, nie można się ani trochę pomylić, ani przy diagnozie, ani przy dawkowaniu, ponieważ w przeciwnym razie grozi to trwałym uszkodzeniem zdrowia pacjenta. Tak więc najlepiej by było nie narzekać ale działać dla wspólnego celu jakim jest przecież zdrowie.

Doping w sporcie

42Każdy sportowiec marzy o sukcesach i sławie, jednak nie każdy może to osiągnąć. Sportowiec sukcesy musi okupić olbrzymim wysiłkiem. Do sukcesu oprócz oczywiście talentu potrzeba jest samodyscyplina i zamiłowanie do ciężkiej czasem nawet katorżniczej pracy. Wielu zawodników chcąc pójść na skróty, decyduje się na branie dopingu. Jest to oczywiście karygodne postępowanie, które zazwyczaj wcześniej czy później wychodzi na jaw i taki człowiek nie dość, że zostaje odsunięty od sportu na jakiś czas to także jego fani stracą do niego zaufanie i nie będą mu już w przyszłości tak mocno kibicować. Doping odbija się także na zdrowiu sportowca, szczególnie odczuwali to sportowcy starszej generacji, którzy byli wręcz faszerowani medykamentami, gdyż w tamtych czasach liczyło się tylko zwycięstwo, drugie czy trzecie miejsce przyjmowano jako porażkę, dlatego sportowiec był zmuszany do brania dopingu, gdyż jeśli nie mógł zwyciężać to takiego zawodnika skreślano, taki sportowiec nie miał szans na przebicie się z pośród innych, którzy brali doping, mimo gdy nawet posiadał duży talent do uprawiania konkretnej dyscypliny. Można to określić mianem hodowli zawodników a nie wytrenowaniem. Niektórzy pojawiali się znikąd i po wygranych zawodach bardzo szybko znikali, byli po prostu wyhodowani tylko na jedne mistrzostwa, tak było przykładowo z chińskimi biegaczkami, które na długich dystansach biły rekordy świata pokonując resztę zawodniczek z ogromna przewagą, niestety już więcej nie pojawiły się potem na bieżniach co było oczywiste, iż brały niedozwolone środki. Wieloletnie branie dopingu odbijało się w sposób fatalny na zdrowie zawodnika. Po zakończonej karierze sportowej mieli tak wyniszczone organizmy, iż czasem stawali się nawet kalekami. Musieli poruszać się na wózku inwalidzkim już do końca swoich dni. Tak właśnie kończyło się branie dopingu w dawnych czasach, rzadko wykrywano go podczas kariery sportowca, gdyż nie było w tamtych czasach tak rozwiniętej technologii i tylu kontroli antydopingowych co teraz. Mimo, iż w dzisiejszych czasach zaostrzono kary za stosowanie środków dopingowych to od czasu do czasu nadal słyszymy o stosowaniu dopingu. Czasem jego wykrycie zajmuje lekarzom nawet kilka lat, sportowiec jest przekonany, iż to co bierze nigdy nie zostanie wykryte w jego organizmie. Jednak rozwój technologiczny pozwala nawet po kilku latach stwierdzić, iż zawodnik brał doping w tamtym czasie a kara została tylko przełożona na jakiś czas. Tak było w przypadku słynnej sportsmenki ze stanów zjednoczonych Marion Jones, która zdobyła pięć złotych medali olimpijskich podczas olimpiady w Atlancie w 1996 roku. Zawodniczka ta była fenomenem lekkoatletycznych bieżni, wszyscy podziwiali jej występy, pobijała rekordy świata. Publicznie krytykowała ludzi decydujących się na branie dopingu. Prawda o niej wyszła dopiero po kilku latach, wszystkie te osiągnięcia były tak naprawdę osiągnięciami dopingu jaki stosowała, był on wówczas niewykrywalny i myślała, ze pozostanie bezkarna, jednak spotkała ją zasłużona hańba i kara.